piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 7

*Oczami Neli*
Po powrocie ze szkoły udałam się do ojca. Odkąd pamiętam zawsze praca była dla niego najważniejsze, tak jak zawsze znalazłam go w gabinecie. Nigdy nie lubiłam tego miejsca, zawsze tu odbywały się wszystkie kłótnie. Tata siedział na fotelu i wypełniał jakieś papiery.
-Tato masz chwilkę?-zapytałam wchodząc do gabinetu.
-A to coś ważnego? Mam dużo pracy.-Mężczyzna uniósł głowę i na mnie popatrzył.
-Jak zawsze tylko praca.-westchnęłam zrezygnowana.
-Młoda damo nie pyskuj mi tu. I mów o co chodzi.-Podeszłam bliżej jego biurka.
-Chodzi o Alice. Mogłaby ze mną chodzić do szkoły?
-Neli po co?
-No bo wiesz, nie znam tu za dużo osób, tak samo jak ona, a zamykanie ją tu w niczym jej nie pomoże.
-Kochanie, ale ona ma się kształcić, a nie poznawać innych.
-Ty nic nie rozumiesz! Ona potrzebuje, żeby kogoś poznać!-Nerwy wygrały.
-Neli zrozum, że nie chcę, aby i ona się stoczyła jak ty!
-Może to przez to, że mamę zdradziłeś? Hmm..nie pomyślałeś o tym? Gdy byłam we Francji brakowało mi ciebie, a ty wolałeś prace i nową dziewczynę, więc miałam prawo, aby się stoczyć! Nie było cię wtedy gdy cię najbardziej potrzebowałam! Zrozum ja się nie zmienię i będę taka jakie jestem, ale Alice taka nie jest. Ona nigdy nie będzie jak ja, nie masz się o co martwić.-Tata wstał z fotela, podszedł do mnie i mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam jak mała dziewczynka. Pocałował moje włosy i szepnął ,,przepraszam".Kiedy mężczyzna się odsunął uśmiechnął się.
-Dobrze może iść, ale jeżeli coś zrobi wraca do prywatnego nauczania zrozumiano?
-Tak dziękuję!-Pocałowałam tatę w policzek i wybiegłam z gabinetu. Od razu pobiegłam do pokoju Alice. Leżała na łóżku czytając książkę i pijąc kakao. Gdy mnie zobaczyła odłożyła książkę.
-Coś się stało?
-Tak-Uśmiechnęłam się- Gadałam z tatą.
-I?
-Nooo znasz mi i wiesz, że zawsze walczę o to co chce, więc od jutra idziesz do szkoły!-Dziewczyna od razu mnie przytuliła.
-Dziękuję!
-Nie ma za co. Przygotuj się na jutro.
-Dobrze i jeszcze raz dziękuję.-Ucałowałam dziewczynę w policzek i ruszyłam do swojego pokoju odpocząć po ciężkim dniu.
*Następnego dnia oczami Alice*
Obudziłam się i od razu poszłam się przygotować. Po śniadaniu czekałam w salonie  na Neli, która jak zawsze musiała zaspać.
-Neli pośpiesz się! Zaraz się spóźnimy!-krzyknęłam podchodząc do schodów.
-Już idę. Jedziesz ze mną?
-Motorem? Zwariowałaś?
-Okay jak chcesz. 
-Pojadę rowerem.-Uśmiechnęłam się do niej.
-Ok.Ja idę jeszcze zjeść śniadanie, a ty już jedź.
-Dobrze tylko się nie spóźnij.-Dziewczyna uśmiechnęła się i poszła do kuchni, a ja ruszyłam do szkoły. W tym momencie kiedy zaczepiałam rower przyjechała Neli. Poczekałam na nią chwilkę i poszłyśmy razem do Addi i Liama. Poznałam tam Harrego, Zayna i jego dziewczynę oraz Nialla. Po chwili usłyszałam za sobą znajomy głos.
-Hej wszystkim. Neli kogo przyprowadziłaś?-chłopak spojrzał na moją siostrę.
-Louis i tak nie zaliczysz-usłyszałam głos Harrego.
-Bardzo śmieszne.-odparł sarkastycznie chłopak.
-Lou to jest moje siostra Alice. Alice poznaj Louisa.-Już wiedziałam skąd go znałam był to on. Chłopak z balu.
-My się chyba już widzieliśmy prawda?-chłopak zwrócił się do mnie.
-T..tak-odparłam zakłopotana.Neli widząc moje zakłopotanie poprosiła, abyśmy poszli już do klasy, aby się nie spóźnić. Louis nachylił się i szepnął:
-Nigdy nie zapomnę tego co się stało na balu-przeszedł mnie dreszcz.

**********************************************
Przepraszam, że tak długo. Proszę o komentarze. Do następnego..

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 6

*Oczami Nialla*
Pomału wstałem z podłogi. Nie wiedziałem, że ta dziewczyna jest taką buntowniczką. To lubię nie wiem jeszcze jak, ale ona będzie moja. Ruszyłem w stronę sali biologicznej gdzie miałem lekcję. Nie mogłem się na niczym skupić ciągle myślałem o buntowniczce. Muszę się do niej zbliżyć i to jak najszybciej. Gdy zadzwonił dzwonek szybko wziąłem swoje rzeczy i zacząłem rozglądać się za brunetką. Ujrzałem ją, stała przy swojej szafce i wkładała książki. Postanowiłem spróbować jeszcze raz. Podszedłem do niej powoli.
-No cześć.
-Boże czego chcesz?-Spytała zamykając szafkę.
-Pomyślałem, że powinniśmy zacząć jeszcze raz, a najlepiej przy kawie.
-Idioto posłuchaj nie zadaje się z takimi jak ty, więc lepiej zejdź mi z drogi. Chyba nie chcesz skończyć jak ostatnio?-Zapytała uśmiechając się słodko.
-Nie chcę, ale nie możesz mi dać drugiej szansy?-spytałem robiąc maślane oczka.
-Hahaha chyba śnisz Niall.
-Dlaczego?
-Bo jesteś bezczelnym, niewychowanym idiotą. 
-I to jest ten twój powód?
-Tak, a teraz sorry, ale muszę iść-Dziewczyna już mnie wymijała, ale złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem  ją do siebie. 
-Czemu nie chcesz mnie posłuchać?
-B...bo tak.-Neli wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła do Addi i Liama. 
*Oczami Louisa*
Wchodzę w ciemne mury szkoły. Poprawiłem rękaw od bluzy, chowając swoje nowe cięcia. Zacząłem szukać swojej paczki. Znalazłem tylko Addi, Liama, a z nimi stała jeszcze jedna dziewczyna. Myślałem, że to Ali. Podszedłem po cichu.
-Cześć Addi!
-Louis!-Wskoczyła na mnie i przytuliła.
-Addi dusisz.
-Przepraszam, tęskniłam-Dziewczyna stanęła obok Liama. Byli by świetną parą.
-Ja też.-Przywitałem się jeszcze z Li. Wtedy doszła do nas reszta: Harry, Zayn, Perri, Niall. Widząc Nialla nieznajoma dziewczyna wkurzyła się chyba.
-Znacie się?-Spytała Addi.
-Niestety nie-Odpowiedziała jej brunetka.-Jestem Neli. Neli Trever.-Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Jestem Louis Tomlinson. To jest Harry, Perri, Zayn i Niall. 
-Miło cię poznać-Powiedziała Perri.
-Mnie również.-Neli uśmiechnęła się pokazując swój aparat ortodontyczny, a ja odpowiedziałem tym samym.
-To co idziemy na lunch?-Spytał Niall.Wszyscy przytaknęli. 
-Z tobą nigdy-mruknęła Neli tak, że tylko ja to usłyszałem.
**************************
Przepraszam, że taki krótki.Do następnego :*
 Czytasz=komentujesz 

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 5

*Oczami Grega*
Mam długą przerwę w czasie wykładów, w mojej głowie ciągle jest Addiena. Ona jest sensem mojego życia, dzięki niej czuje się szczęśliwy. Te oczy, te usta. Już była by moja, ale jest ten durny Liam, który odcina moją drogę do niej.  Są ze sobą blisko i to mnie wkurza. Właśnie szkicowałem jej kolejny portret. Nagle zadzwonił do mnie telefon, to był mój przyjaciel Stan, od razu odebrałem.
-Siema stary!-Powiedziałem radośnie.
-No siemanko! Dawno się nie widzieliśmy.
-Trzeba to w końcu zmienić.-Ostatni raz widziałem go miesiąc temu w moim rodzinnym mieście na imprezie.
-Co tam słychać? Jak tam z Addi?-Zawsze musi wszytko wiedzieć i właśnie dlatego poszedł na policjanta.
-Niestety nie.
-Czemu?
-Ehh..Na mojej drodze do niej stoi pewien idiota.
-To się go pozbądź.-Powiedział to z taką pewnością.
-Niby jak? To przyjaciel mojej siostry. Nie mam jak.
-A jak on się nazywa?
-Liam Payne.
-Sary serio?! To spoko gostek.
-Znasz go?
-Tak to mój kumpel. Igrasz troszeczkę z ogniem.
-Ale Addi musi być moja rozumiesz?!
-Sary uspokój się!
-Przepraszam. Dobra stary muszę kończyć zaraz zaczyna mi się wykład.
-Jasne. Narka.
-Pa-Rozłączyłem się i poszedłem na wykład.
*Oczami Neli*
Ubierałam się w ten głupi mundurek szkolny, gdy do pokoju weszła Alice.
-Hej siostrzyczko. Pięknie wyglądasz.-Byłą taka słodka i nieśmiała mówiąc to. Byłyśmy swoimi przeciwieństwami; ja uwielbiałam imprezy i gdy ktoś mnie wkurzy powiem to co o nim myślę, a ona zaś cicha, nieśmiała taka szara myszka. Kochała cisze i spokój, może ja i też no, ale nie tak ciągle bo bym nie wytrzymała. Szkoda, że tata chce znaleźć jej męża wbrew jej woli, może i gdybym tu została, a nie wyjechała z mamą by było inaczej...
-Dziękuję. A ty nie idziesz?
-Nie. Przez nową żonę taty. Załatwiła mi nauczanie domowe-powiedziała smutno.
-Nie martw się pogadam z nim. Alice?
-Tak?
-Gdzie mieszka dziabaducha?-Dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Ona niby jest ode mnie starsza, ale w duszy jest jak mała dziewczynka.
-I taka radosna powinnaś być zawsze!
-Wiem. Na którą masz?
-8 a co?
-Jest już 7.45.
-O kurwa, Lecę. Trzymaj się!-Pocałowałam ją w policzek i wybiegłam z domu. Wsiadłam na motor i pojechałam do nowej szkoły. Gdy dotarłam na miejsce zobaczyłam Addi. Zawsze się z nią bawiłam jak byłam mała.
-Nareszcie!-Addi mnie przytuliła, aż prawie się przewróciłam.
-Wywalisz mnie.-Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
-Poznaj Liama, Liam poznaj Neli siostrę Alice.-Chłopak wyciągnął rękę, a ja ją uścisnęłam.
-Miło mi ciebie poznać wiele o tobie słyszałam-Brunet uśmiechnął się.
-Mam nadzieję, ze same dobre rzeczy.
-Jasne, że tak!-Szybko powiedziała Addi.- To co idziemy?
-Prowadź!-Śmiejąc się weszliśmy do szkoły.-Idę do szafki odnieść rzeczy. Spotkamy się przy sali okej?
-Jasne.-Oni ruszyli w swoją stronę, a ja swoją. Dostałam wiadomość od Luke'a, więc chciałam mu odpisać, ale nie zdążyłam, ponieważ wpadłam na kogoś. Był to farbowany blondyn? Tak mi się bynajmniej zdaje.
-Przepraszam.-Chłopak schylił się i podniósł z ziemi mój telefon.-Proszę.-Oddał mi moją własność.-Jestem Niall, a ty to?
-Neli.
-Ładne imię. Jesteś tu nowa?
-Nowa? Raczej stara chodziłam już tu, ale musiałam wyjechać. Z resztą to nie twoja sprawa.
-To ty pewnie jesteś Trever.- Chłopak się zaśmiał.
-Z czego się śmiejesz?
-Z ciebie.
-Ze mnie? Niby dlaczego?-Byłam już nieźle na niego wkurzona 
-Jesteś kolejną zapatrzoną w siebie dziunią. To, że twój ojciec ma kasę nie znaczy, że jesteś lepsza.
-A czy ja tak powiedziałam? Słuchaj idioto! Nie znasz mnie nie oceniaj. Ja ciebie nie oceniam choć teraz uważam cię za  jakiegoś zapatrzonego w siebie debila. Na twoim miejscu bym już dawno mnie przeprosiła bo możesz źle skończyć i ja nie żartuje!-Chłopak patrzył na mnie jak na jakąś wariatkę i wglądał jak by zaraz miał wybuchnąć śmiechem, więc zrobiłam to co mnie uczył Luke, przybliżyłam się do niego i kopnęłam z całej siły w czułe miejsce chłopaka. Pan debil skulił się.-Nie posłuchałeś masz za swoje, a teraz przepraszam idioto, ale śpieszę się na lekcje.-Szybkim krokiem odeszłam od chłopaka i ruszyłam w stronę sali, w której miałam lekcje.
--------------------------------------------------------------------
Hejo. To juz 5 rozdział. podoba się? 

niedziela, 26 października 2014

Rozdział 4

*Oczami Alice*
Śnił mi się on. Nieznajomy. Nadal czuje smak jego ust. Poczułam, że mój niewygodny materac ugina się i ktoś na nim siada. Otworzyłam szybko oczy i ujrzałam Neli.
-Hejka siostrzyczko!-miała ogromny uśmiech, który ukazywał jej aparat na zęby.
-Neli!-krzyknęłam przytulając ją do siebie.
-Nie krzycz, głowa mnie boli-dziewczyna złapała się za nią.
-A co była jakaś pożegnalna imprezka?-Neli zaczęła się śmiać.
-Jasne- w końcu przestała się śmiać.
-Tęskniłam.
-Ja też ciućmoku- zaczęłyśmy się śmiać.
-A tak wgl. co ty tu robisz?-spytałam z ciekawością.
-Mama mnie tu zostawiła.
-Zostawiła?
-Miała mnie dość. Wiesz trochę przegięłam we Francji.
-Hahha. Jak zawsze.
-Oj tam oj tam.-dziewczyna uśmiechnęła się.
-Jest mama?-spytałam z nadzieją.
-Nie. Bała się spotkania z ojcem.
-Szkoda. Zobaczyłabym ją chętnie.- posmutniałam na te słowa, a Neli od razu mnie przytuliła.
-Nie smutaj. Nie długo ją zobaczysz, planuje ślub na zimę.
-Że co?-spytałam nie dowierzając.
-Znalazła sobie chłopaka.
-Ehh..
-Przepraszam.
-Za co?-spojrzałam na nią smutnym wzrokiem.
-Że wczoraj nie było mnie na balu, ale musiałam wszystko załatwić związku z przeprowadzką.
-Potrzebowałam cię wiesz?
-Wiem. Przepraszam jeszcze raz.
-Poznałam tam kogoś.
*Oczami Neli*
-Poznałam tam kogoś. - Alice się rozpromieniła.
-Co?-szok mnie ogarnął- Moja mała siostrzyczka z kimś romansuje? A ja dopiero teraz się o tym dowiaduje? Stara co z tobą? Opowiadaj kto to!-usiadłam na przeciwko niej.
-Jest brunetem. Ma piękne błękitne oczy. A usta? Mniam. Nie poznałam go dokładnie, ponieważ miał maskę. Pocałowaliśmy się w ogrodzie było tak magicznie. Szkoda, że go więcej nie spotkam.
-Ej ej nie smutaj. Na pewno go spotkasz, ale to w odpowiednim czasie. A teraz choć na śniadanie głodna jestem.
-Haha jak zawsze.-zaczęła się śmiać.
-Oj spadaj!-teraz to i ja się śmiałam.
*Oczami Louisa*
Obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałem na wyświetlacz. dzwonił Harry.
-Halo?-powiedziałem zaspanym głosem.
-Siema stary. Jak tam?-Zapytał wesoło Hazz.
-A nic mi się nie chce.
-Stary od jej śmierci czyli już prawie 3 miesięcy nie wychodzisz z domu.-Harry nie był zbytnio zadowolony.
-Nie prawda, wczoraj wyszedłem.
-Ciekawe gdzie?-Nie za bardzo mi .wierzył.
-Na bal-powiedziałem niepewnie. Na samo wspomnienie o balu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Gdy przypomniałem sobie Alice.
-Na bal? Niby ty?-Harry wybuchnął śmiechem.
-No tak.-Chłopak przestał się śmiać.
-U Treverów?-spytał
-Tak. Addi mnie namówiła.
-Poznałeś tam kogoś?-Po jego tonie głosu było łatwo stwierdzić, że jest tym zaciekawiony.
-Tak.
-Opowiadaj!-Harry nie potrafi kryć radości.
-Córka Treverów. Ma na imię Alice. Brunetka z niebieskimi oczami. Jaka jest boska! Caaałowaliśmy się-Nie mogłem przestać się uśmiechać. W końcu nie myślałem o El.
-Lou jak się szybko regenerujesz. Jestem z ciebie dumy.
-Oj już. Nie ważne.
-Ważne stary. Musisz zapomnieć o przeszłości i żyć na nowo.-Harry jak zawsze pozytywie nastawiony do życia.
-Hazz ona nawet mnie nie zna! Po co mam robić sobie nadzieję?-Spytałem zrezygnowany.
-Stary nie ośmieszaj się!
-Nie ośmieszam się.
-Każda cię chcę! A poza tym musimy sprawić, żeby cię poznała.-Wiedziałem, że Harry coś wymyśli.
-Tsaa.
-Lou nie widzieliśmy się długo. Cała nasza paczka tęsknimy wiesz?
-Tak wiem. Przepraszam.-Powróciły wspomnienia; nasza paczka składała się z: Harrego, Nialla, Liama, Addieny, Zayna, Perri mnie i mojej Eleonor. Była taka piękna i słodka. Mieliśmy wielkie palny. Moja rodzina ją pokochała. Czekała tylko na ślub i dzieci lecz to wszystko zniszczył jeden człowiek, który wystrzelił i kula trafiła w jej brzuch. Ten gnojek nie zabił tylko ją, ale i też moich rodziców.
-Stary jesteś tam?
- Tak jestem. Przepraszam.
- Znowu o niej myślisz?
- Bo to trudno zapomnieć Harry rozumiesz!?
Rozłączyłem się czym prędzej. Chciałem zapomnieć. Chciałem zasnąć. Po prostu zasnąć. I tak też zrobiłem. Założyłem słuchawki i udałem się do krainy gdzie królowała Alice i Eleanor.
------------------------------------------------------------------------
Hejka Kotki. Mam nadzieje ze rozdziaik sie podoba. Czytasz? = Komentuj bo daje mi to motywacje 


sobota, 11 października 2014

Rozdział 3

,,Miłość jest jak kwiat, pozwól mu zakwitnąć''
*Oczami Liama*
Ubrałem się w garnitur, miałem już zakładać maskę, ale usłyszałem krzyk Addi.
-Liam chodź tu!-Pobiegłem do niej.
-Co się stało?-Oczy wypadły mi z orbit. Stała w piękniej czarnej sukni. Była nie dopięta, więc widać było jej czarny koronkowy stanik.
-Zapniesz mi sukienkę?
-Z wielką chęcią.-podszedłem do niej, delikatnie dotykam jej skóry. Czuję, że ma ciarki, uśmiechnąłem się.
-Dziękuję-wiedziałem, że jej policzki przybierają koloru czerwonego. Była taka słodka.
-Proszę maska.-Podaje jej ją.
-Dziękuję. A twoja?-Pyta
-Mam już-Uśmiecham się do niej,a ona to odwzajemnia.
-Lou gotowy?
-Tak. Wyglądam jak debil.- Wyglądał jak nie on.
-Wow. To ty?-Addi nie mogła uwierzyć, że Lou może tak wyglądać. 
-Jak widać.-Chłopak uśmiechnął się do niej.
-Dobra wychodzimy.-Wtrąciłem się do rozmowy.
-Okej-Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę domu Alice.

*Oczami Alice*
-Ała- Krzyknęłam z bólu po raz kolejny. Od 30 min krawcowa wraz  z moją służącą wiązały mi gorset.Nie chce iść na ten cholerny bal, ale muszę, niby mam się ożenić z jakimś młodzieńcem z tego balu tak mówi mój tata, ale czy to jest normalne? Raczej nie, nie mam zamiaru poślubić kogoś kogo nie kocham. Tak bardzo potrzebuję Neli ona by coś z tym zrobiła, a;le niestety nawet nie miała czasu ze mną dziś porozmawiać.Niestety zostałam sama z tym wszystkim.
-Gotowe- Powiedziała krawcowa.

-Wygląda panienka przepiękne- jak zawsze się podlizuję.
-Dziękuję- Wzięłam maskę i udałam się do mojej toaletki. Wykonałam lekki makijaż i udałam się na dół. Cała sala była zapełniona ludźmi, których nie znałam.Był tam niezły gawr,a le kiedy się pojawiłam na szczycie schodów wszystko ucichło. Jedynie co było słychać to stukot moich szpilek. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zauważyłam Liama z Addi. Uśmiechnęli się do mnie dając mi otuchy. Niedaleko nich stał chłopak o brązowych włosach. Był naprawdę przystojny. Czarny garnitur idealnie leżał na jego ciele. Czarna maska zakrywała połowę jego twarzy. Widać było tylko jego malinowe usta i błękitne oczy. Wypatrywał się ze skupieniem w moją osobę. Uśmiechnęła się do niego, na co on odpowiedział słodkim uśmiechem. Niestety nie mogła nacieszyć się tym widokiem, ponieważ tata zaczął przedstawiać mi wszystkich gości na balu. Czy on myślał, że ja to wszystko spamiętam? Po jakiejś godzinie mogłam iść do Addi i Liama niestety nie mogłam ich znaleźć. Dlaczego akurat teraz? Musiałam od tego wszystkiego odpocząć, więc poszłam do ogrodu.
Usiadłam na ławce, z której miałam widok na małe jeziorko. Było mi zimno, ale nie zamierzałam wracać do środka, na pewno nie teraz. Na swoich ramionach poczułam jakiś materiał, odwróciłam się i napotkałam ten piękne błękitne oczy. Uśmiechnęłam się.
-Mogę się przysiąść?-Jego głos był taki delikatny.
-Jasne.-Chłopak zajął miejsce obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać tak jak byśmy znali się od kilku lat. Po 2h rozmowy zdecydowaliśmy się wrócić na bal. Kiedy już miałam wstać chłopak się odezwał.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy i przepraszam za to co teraz zrobię.-Nieznajomy ujął moją twarz i mnie pocałował. Po czym uśmiechnął się i zaczął iść w stronę domu. Zostałam sama z uśmiechem na ustach.
---------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani to już 3 rozdział. Mam Nadzieje ze wam przypadnie do gustu

P.S. Dziekuje Nelciu za Pomoc <3

czwartek, 9 października 2014

Rozdział 2

*Oczami Alice*
  Obudziłam się obolała. To przez ten materac, który dała mi moja macocha. Usiadła powoli na łóżku, zamknęłam oczy. Znów przed oczami zobaczyłam ten sam dzień, który zmienił moje życie. Wszyscy siedzieliśmy przy stole oprócz mamy. Jak zawsze szykowała się do pracy, a my czekaliśmy na nią ze śniadaniem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Było tak magicznie, tak rodzinie. W tedy jeszcze nie wiedziałam, że to ostatni raz kiedy będziemy wszyscy razem. Mama zbiegła szybko po schodach, była zapłakana. 
-Kochanie co się stało?-Spytał troskliwie tata.
-To ty mi powiedz co!-Pokazała taty telefon.
-To nie tak jak myślisz-Zaczął się tłumaczyć ojciec.
-A jak?! Od kiedy mnie zdradzasz?! I to jeszcze z nią!-Mama była wściekła w tym momencie.
-Kochanie ja mogę ci to wytłumaczyć.-Mówił tak spokojnie jakby wiedział, że ten moment kiedyś nadejdzie. Podszedł do mamy, chciał złapać ją za nadgarstek, ale szybko się odsunęła.
-Nie dotykaj mnie! Brzydzę się tobą!-Mama cała się trzęsła nie wiedziałam co robić. To było straszne.
-Kochanie porozmawiajmy- Tata chciał naprawić sytuacje.
-Zostaw mnie! Odchodzę! - Mama wybiegła z domu i już nigdy nie wróciła.
-Będzie dobrze- Neli przytuliła mnie i wybiegła za mamą. Dwa dni później po tym zdarzeniu Neli i mama wyjechały do Francji. Zostałam sama z tatą i Gregiem... Otworzyłam oczy, jedna pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Opadłam ciężko na łóżko. Miałam ochotę wykrzyczeć jak jestem cholernie zła na tatę za to zrobił, miałam ochotę powiedzieć mu jak go bardzo nienawidzę, miałam ochotę powiedzieć mu, ze niszczył mi życie, a najbardziej przytulic się do Neli i wypłakać jej się. Ona tylko mnie rozumie. Zawsze potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy. Nie fałszywy taki prawdziwy. Tęsknie za nią bardzo, choć piszemy ze sobą codziennie, rzadko się widujemy. Ostatnio nawet rozmawiałam z mamą mówiła, że nie daje sobie już z nią rady. A co takiego robi nie powiedziała. Praktycznie w domu jestem sama. Greg na studiach, a  Addiena i Liam chodzą do szkoły. Też bym tak chciała, ale niestety macocha namówiła mojego ojca aby załatwił mi prywatne zajęcia z starą babką. Nienawidzę jej. Dziś wielki bal. Mam tam poznać ,,tego jedynego". Nie cierpię tego.Eh no trudno muszę to przeżyć. Muszę przygotować się na bal. Neli bardzo by mi się tu przydała. 
*
*Oczami Louisa*
Znów zapowiada się nudy dzień w szkole. Jak zawsze ja, Liam i Addiena siedzimy przed szkołą i rozmawiamy. 
-Lou?-Spytała Addi
-Tak?
-Chciałbyś może pójść z nami na bal?-Wyczułem w jej głosie nutkę niepewności.
-Ja na bal?-Spytałem nie dowierzając
-Tak ty. Powinieneś się troszeczkę odstresować i choć na chwilę zapomnieć o tym co się stało-Liam zawsze ma jakiś mocny argument.
-Ale ja nie jestem zaproszony, a poza tym nie ma odpowiedniego stroju.-Zacząłem się wykręcać. 
-O to się nie martw. Pójdziesz z nami, a strój załatwimy.- Addi tryskała szczęściem, nie mogłem tego popsuć.
-No dobrze.- Addiena od razu przytuliła mnie wiedziałem, że właśnie uszczęśliwiłem ją.
-Dziękuję-powiedział Li tak aby Addi nie usłyszała.
*Kilka godzin później*
-Lou gotowy?-Krzyknęła Addiena za drzwi.
-Tak. Wyglądam jak jakiś debil.- Powiedziałem wychodząc.
-Wow. To ty?-Addi nie dowierzała, że taki chłopak jak ja może tak dobrze wyglądać.
***********************************************
Hejka. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba. 
Czytasz---> Komentujesz

wtorek, 30 września 2014

Rozdział 1

Oczami Louisa

Otworzyłem oczy z krzykiem. Kolejny raz śnił mi się ten koszmar. Strzał. Upadające ciała moich rodziców. Po chwili kolejne strzały. Upada moja ukochana El. Ten dupek jest teraz w więzieniu. Nie mogłem ich uratować. Kolejny raz widziałem ich pokrwawione ciała, pełno krwi, ostatnie rozstanie z ukochaną. Potrafiłem jej wszystko wybaczyć ale było coś co mnie raniło: Zdradzała mnie. Czułem sie wtedy nie zbyt dobry dla niej. Liam z Addieną pomogli mi wyjśc z tego załamania. Okaleczałem sie.
Moje ręce ozdabiają blizny z cięć. Każdego dnia potrafiłem wykonać 40 kresek. Byłem nałogowcem w tym cieciu. Gdy pomysle ze nie mogłem im pomóc czuje sie jak śmieć. Jak parszywy dupek. Spojrzałem na zegarek. 4 rano. Wyjrzałem przez okno. Dom państwa Treverów był naprzeciwko mojej biednej chaty. Był ogromny i piekny. Marzenie każdego kto mieszkał dosc biednie. Addiena często tam przebywała. Lubiła Grega, który był moim znajomym. Dobrze sie rozumiemy. Jak zwykle na balkonie ktoś stał. Była to dziewczyna. Pewnie jakaś dziunia, która nigdy nie wychodzi z domu. Eh, wole w to nie wnikać. Połozyłem się z powrotem. Znowu widze El . Tym razem z innym facetem w łóżku. Brr koniec z tym. musze zapomnieć

Oczami Addiene

Budzik dzwoni. Godzina 10. Cholera! Zaspałam. Miałam wyjsc z Liamem o 9. Spojrzałam w telefon. 3 nieodebrane i 10 wiadomości. Wszystkie od Li. No świetnie Liam mnie zabije. Ubrałąm się i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i poleciałam do Liama.
Oczami Liama
Czekałem pod fontanną. Po 1h spoźnieniu wreszcie sie pojawiła
J: Spóźniłaś sie.
A: Tak wiem przepraszam. Zaspałąm
Była taka nimewinna mówiac to. Musiałem jej wybaczyć. Usmiechnołem sie szeroko i poszlismy przed siebie.
A: Niedługo bal.
j: U Alice?
A: Tak i za cholere nie wiem co założyć
Opusciła głowe ze smutkiem i spojrzała na swoje buty. Podniosłem jej twarz i powiedziałem patrząc w jej piekne oczy
J: We wszystkim ci ładnie.
A: Liam słodzisz.
Jej twarz przybrał kolor bordowy na co ja parsknołe śmieche.
J: Po prostu stwiedzam fakty.
Uśmiechneła sie pomiennie.
A:Chodz pomozesz mi wybrać sukienke.
J: Oki lece.
I polecielismy. Musimy sie odszczelic. W końcu to wielki bal
-----------------------------------------------------------------------
Siemaneczko. To pierwszy rozdział. Mam nadzieje ze sie spodoba :)

sobota, 19 lipca 2014

Prolog

Z perspektywy Alice
Oboje byliśmy młodzi, gdy ujrzałam cię po raz pierwszy Zamykam oczy i widzę to raz jeszcze Stoję na balkonie owiana letnim powietrzem Widzę światła, widzę przyjęcie, balowe suknie Widzę, jak przedzierasz się przez tłum I mówisz cześć Trochę już wiedziałam Że byłeś Romeem, rzucałeś kamykami A mój tata powiedział: "Trzymaj się z dala od Julii" I płakałam na schodach Błagając cię: "Proszę, nie odchodź" I powiedziałam: Romeo, zabierz mnie gdzieś, gdzie będziemy sami Będę czekać, pozostało nam jedynie uciec Będziesz księciem, a ja księżniczką To historia miłosna, kochanie, po prostu powiedz "tak" Więc wymykam się do ogrodu, by cię zobaczyć Jesteśmy cicho, bo bylibyśmy martwi, gdyby się dowiedzieli Więc zamknij oczy i opuść to miasto na chwilę Bo byłeś Romeem, a ja szkarłatną literą A mój tata powiedział: "Trzymaj się z dala od Julii" Ale ty byłeś dla mnie wszystkim Błagałam cię: "Proszę, nie odchodź"


eh te słowa świdrowały mi łeb. Tak bardzo bym do kogoś chciała rzec ale nie mam komu. Stoje jak zwylke na tym balkonie. Czy kiedykolwiek bedę ta Julią? tąna maksa zadurzonej w Romeo. Eh sama nie wiem. Jak zykle kolejny bal rodzice szykuja. Nie chce tam iść. Musze krążyc w śród czubków. Jedynie Addiena z Liamem dotrzymuja mi towarzystwa. Eh cóz. 4 nad ranem. musze szykowac sie do tego wszystkiego.

Ogromnie przepraszam ze tekst jest na białym tle ale nie miałam wyjśc jak inaczej to zrobic. Bardzo przepraszma. mam nadzieje ze wam sie spodoba. Czytasz = komentujesz