sobota, 11 października 2014

Rozdział 3

,,Miłość jest jak kwiat, pozwól mu zakwitnąć''
*Oczami Liama*
Ubrałem się w garnitur, miałem już zakładać maskę, ale usłyszałem krzyk Addi.
-Liam chodź tu!-Pobiegłem do niej.
-Co się stało?-Oczy wypadły mi z orbit. Stała w piękniej czarnej sukni. Była nie dopięta, więc widać było jej czarny koronkowy stanik.
-Zapniesz mi sukienkę?
-Z wielką chęcią.-podszedłem do niej, delikatnie dotykam jej skóry. Czuję, że ma ciarki, uśmiechnąłem się.
-Dziękuję-wiedziałem, że jej policzki przybierają koloru czerwonego. Była taka słodka.
-Proszę maska.-Podaje jej ją.
-Dziękuję. A twoja?-Pyta
-Mam już-Uśmiecham się do niej,a ona to odwzajemnia.
-Lou gotowy?
-Tak. Wyglądam jak debil.- Wyglądał jak nie on.
-Wow. To ty?-Addi nie mogła uwierzyć, że Lou może tak wyglądać. 
-Jak widać.-Chłopak uśmiechnął się do niej.
-Dobra wychodzimy.-Wtrąciłem się do rozmowy.
-Okej-Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę domu Alice.

*Oczami Alice*
-Ała- Krzyknęłam z bólu po raz kolejny. Od 30 min krawcowa wraz  z moją służącą wiązały mi gorset.Nie chce iść na ten cholerny bal, ale muszę, niby mam się ożenić z jakimś młodzieńcem z tego balu tak mówi mój tata, ale czy to jest normalne? Raczej nie, nie mam zamiaru poślubić kogoś kogo nie kocham. Tak bardzo potrzebuję Neli ona by coś z tym zrobiła, a;le niestety nawet nie miała czasu ze mną dziś porozmawiać.Niestety zostałam sama z tym wszystkim.
-Gotowe- Powiedziała krawcowa.

-Wygląda panienka przepiękne- jak zawsze się podlizuję.
-Dziękuję- Wzięłam maskę i udałam się do mojej toaletki. Wykonałam lekki makijaż i udałam się na dół. Cała sala była zapełniona ludźmi, których nie znałam.Był tam niezły gawr,a le kiedy się pojawiłam na szczycie schodów wszystko ucichło. Jedynie co było słychać to stukot moich szpilek. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zauważyłam Liama z Addi. Uśmiechnęli się do mnie dając mi otuchy. Niedaleko nich stał chłopak o brązowych włosach. Był naprawdę przystojny. Czarny garnitur idealnie leżał na jego ciele. Czarna maska zakrywała połowę jego twarzy. Widać było tylko jego malinowe usta i błękitne oczy. Wypatrywał się ze skupieniem w moją osobę. Uśmiechnęła się do niego, na co on odpowiedział słodkim uśmiechem. Niestety nie mogła nacieszyć się tym widokiem, ponieważ tata zaczął przedstawiać mi wszystkich gości na balu. Czy on myślał, że ja to wszystko spamiętam? Po jakiejś godzinie mogłam iść do Addi i Liama niestety nie mogłam ich znaleźć. Dlaczego akurat teraz? Musiałam od tego wszystkiego odpocząć, więc poszłam do ogrodu.
Usiadłam na ławce, z której miałam widok na małe jeziorko. Było mi zimno, ale nie zamierzałam wracać do środka, na pewno nie teraz. Na swoich ramionach poczułam jakiś materiał, odwróciłam się i napotkałam ten piękne błękitne oczy. Uśmiechnęłam się.
-Mogę się przysiąść?-Jego głos był taki delikatny.
-Jasne.-Chłopak zajął miejsce obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać tak jak byśmy znali się od kilku lat. Po 2h rozmowy zdecydowaliśmy się wrócić na bal. Kiedy już miałam wstać chłopak się odezwał.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy i przepraszam za to co teraz zrobię.-Nieznajomy ujął moją twarz i mnie pocałował. Po czym uśmiechnął się i zaczął iść w stronę domu. Zostałam sama z uśmiechem na ustach.
---------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani to już 3 rozdział. Mam Nadzieje ze wam przypadnie do gustu

P.S. Dziekuje Nelciu za Pomoc <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz