*Oczami Alice*
Obudziłam się obolała. To przez ten materac, który dała mi moja macocha. Usiadła powoli na łóżku, zamknęłam oczy. Znów przed oczami zobaczyłam ten sam dzień, który zmienił moje życie. Wszyscy siedzieliśmy przy stole oprócz mamy. Jak zawsze szykowała się do pracy, a my czekaliśmy na nią ze śniadaniem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Było tak magicznie, tak rodzinie. W tedy jeszcze nie wiedziałam, że to ostatni raz kiedy będziemy wszyscy razem. Mama zbiegła szybko po schodach, była zapłakana.
-Kochanie co się stało?-Spytał troskliwie tata.
-To ty mi powiedz co!-Pokazała taty telefon.
-To nie tak jak myślisz-Zaczął się tłumaczyć ojciec.
-A jak?! Od kiedy mnie zdradzasz?! I to jeszcze z nią!-Mama była wściekła w tym momencie.
-Kochanie ja mogę ci to wytłumaczyć.-Mówił tak spokojnie jakby wiedział, że ten moment kiedyś nadejdzie. Podszedł do mamy, chciał złapać ją za nadgarstek, ale szybko się odsunęła.
-Nie dotykaj mnie! Brzydzę się tobą!-Mama cała się trzęsła nie wiedziałam co robić. To było straszne.
-Kochanie porozmawiajmy- Tata chciał naprawić sytuacje.
-Zostaw mnie! Odchodzę! - Mama wybiegła z domu i już nigdy nie wróciła.
-Będzie dobrze- Neli przytuliła mnie i wybiegła za mamą. Dwa dni później po tym zdarzeniu Neli i mama wyjechały do Francji. Zostałam sama z tatą i Gregiem... Otworzyłam oczy, jedna pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Opadłam ciężko na łóżko. Miałam ochotę wykrzyczeć jak jestem cholernie zła na tatę za to zrobił, miałam ochotę powiedzieć mu jak go bardzo nienawidzę, miałam ochotę powiedzieć mu, ze niszczył mi życie, a najbardziej przytulic się do Neli i wypłakać jej się. Ona tylko mnie rozumie. Zawsze potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy. Nie fałszywy taki prawdziwy. Tęsknie za nią bardzo, choć piszemy ze sobą codziennie, rzadko się widujemy. Ostatnio nawet rozmawiałam z mamą mówiła, że nie daje sobie już z nią rady. A co takiego robi nie powiedziała. Praktycznie w domu jestem sama. Greg na studiach, a Addiena i Liam chodzą do szkoły. Też bym tak chciała, ale niestety macocha namówiła mojego ojca aby załatwił mi prywatne zajęcia z starą babką. Nienawidzę jej. Dziś wielki bal. Mam tam poznać ,,tego jedynego". Nie cierpię tego.Eh no trudno muszę to przeżyć. Muszę przygotować się na bal. Neli bardzo by mi się tu przydała.
*
*Oczami Louisa*
Znów zapowiada się nudy dzień w szkole. Jak zawsze ja, Liam i Addiena siedzimy przed szkołą i rozmawiamy.
-Lou?-Spytała Addi
-Tak?
-Chciałbyś może pójść z nami na bal?-Wyczułem w jej głosie nutkę niepewności.
-Ja na bal?-Spytałem nie dowierzając
-Tak ty. Powinieneś się troszeczkę odstresować i choć na chwilę zapomnieć o tym co się stało-Liam zawsze ma jakiś mocny argument.
-Ale ja nie jestem zaproszony, a poza tym nie ma odpowiedniego stroju.-Zacząłem się wykręcać.
-O to się nie martw. Pójdziesz z nami, a strój załatwimy.- Addi tryskała szczęściem, nie mogłem tego popsuć.
-No dobrze.- Addiena od razu przytuliła mnie wiedziałem, że właśnie uszczęśliwiłem ją.
-Dziękuję-powiedział Li tak aby Addi nie usłyszała.
*Kilka godzin później*
-Lou gotowy?-Krzyknęła Addiena za drzwi.
-Tak. Wyglądam jak jakiś debil.- Powiedziałem wychodząc.
-Wow. To ty?-Addi nie dowierzała, że taki chłopak jak ja może tak dobrze wyglądać.
***********************************************
Hejka. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba.
Czytasz---> Komentujesz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz