środa, 4 marca 2015

Rozdział 10



*oczami Louisa*
Spojrzałem na zegarek. Ali nie ma już z 20 min. Zauważyłem, że Neli też zaczęła się niepokoić. -Ej ja pójdę sprawdzić co z Alice.- powiedziałem po czym wstałem. -Stary pewnie się pindrzy przed lustrem. Daj spokój- zatrzymał mnie Niall. - Lepiej żeby poszedł. Zresztą ja też pójdę- wtrąciła Neli. -Bez przesady. Na pewno zaraz przyjdzie.-Niall nadal próbował nas przekonać. -Sorry stary ale wątpię. Ja idę -Szybko poszedłem w stronę łazienki.
*kilka chwil wcześniej. Oczami Alice*
Owy chłopak o imieniu Jamie przybił mnie do ściany i zaczął całować. Próbowałam się wyrywać lecz był za silny. Gdy nie odpowiadałam na pocałunki odsunął się i uderzył mnie w twarz. Pękła mi warga z której lekko sączyła się krew. Żeby nie dostać zaczęłam odpowiadać na nie. Zerwał ze mnie top. Próbowałam się zasłonić lecz nie pomogło.
-Pomocy!- krzyknęłam. Wtedy zobaczyłam że wymierzał siarczysty policzek. Zamknęłam oczy szykując się na ból. Lecz on nie nastąpił. Otworzyłam oczy zobaczyłam jak Jamie leży na ziemi a nad nim stoi chłopak który go okładał. Po chwili zauważyłam Neli która z przerażeniem w oczach podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Boże Ali. Nic ci nie jest?- spytała ze smutkiem. Podszedł do nas chłopak, którym okazał się Lou. Rozcierał bolące knykcie od uderzeń. -Wszystko okay?- spytał niepewnie -T..tak tylko chce już stąd wyjść.- Chciałam się uśmiechnąć, ale mi się nie udało bo wyszedł jakiś grymas. Lou założył mi swoja bluze. -Masz będzie ci cieplej- uśmiechnął się lekko.
-Dziękuję.
-Chodź zabieramy cie do domu. Neli jedziesz z nami?- -Oczywiście. Powiedzmy tylko, że jedziemy. -To chodźcie. Zaczełam iść lecz jakoś niezgrabnie mi to szło. Lou chyba to zauważył bo wziął mnie na ręce. -Lou umiem chodzić. -Właśnie widzę.-Pokręcił głową z nie dowierzaniem.
*Oczami Neli*
Spojrzałam za siebie. Lou niósł Alice na rekach. Wyglądali tak słodko. Podeszłam do Nialla; -Niall my już wracamy.- Chłopak szybko podniósł się z kanapy. -Już? Ale dlaczego?-Spytał nie dowierzając. -Ali została prawie zgwałcona. Ciesz się, że twój przyjaciel cię nie posłuchał. -Wiedziałam, że chce jeszcze coś powiedzieć, ale zamknął usta. Nagle zaczął coś bazgrać na karteczce.
-Masz- podał mi ją- Tu masz mój numer gdyby coś się działo to dzwoń.-Dodał niepewnie. -Wątpię czy skorzystam ale dzięki.- odpowiedziałam zła po czym odeszłam do Lou, z którym udaliśmy się do auta. Odpaliłam silnik i ruszyłam. Spojrzałam w tylne lusterko. Ali siedziała na kolanach w objęciach Tomlinsona. Opierała głowę o jego ramie. Uśmiechnęłam się na ten widok.
*Oczami Alice*
Po niecałych 10 minutach dojechaliśmy do domu. Lecz Lou wniósł mnie do domu. -Zajmiesz się nią?- spytała Neli - Tak spokojnie tylko otwórz mi drzwi-Otworzyła drzwi do mojego pokoju -Śpij dobrze Neli- szepnęłam 
-Ty też. Jak coś to wołajcie.-pocałowała mnie w głowę i zniknęła w drzwiach swojego pokoju. Lou posadził mnie na łóżku. -Gdzie masz łazienkę?- spytał. Ja wskazałam na drewniane drzwi prowadzące do łazienki. On wszedł tam i po chwili wrócił z gazikiem z wodą utlenioną i lodem. Usiadł obok mnie na łóżku na co od razu odwróciłam się w jego strone. On przyłożył woreczek lodu do mojego policzka. -Boli?-Spytał zatroskany. -Nie.-"Nie tak bardzo gdy mnie dotykasz" pomyślałam. Wylał na gazę trochęwody utlenionej. Przyłożył ja do mojej wargi.
-sss- zasyczałam z bólu instyktownie odtrącając jego rękę. -Przepraszam. Postaram się delikatniej.- powiedział na co ja pokiwałam głowa. Przyłożył go 2 raz. Teraz tak mocno nie bolało. Było znacznie lepiej. Spojrzałam na niego. Miał bardzo skupioną twarz. Przygryzał co chwile dolną wargę. Mialam ochote ją pocałować ale zrezygnowalam. Jakby to wyglądało? Po chwili zabrał gazę i wrócił do łazienki z rzeczami które przyniósł. Ja w tym czasie ubrałam szybko szeroką koszulke i legginsy. Gdy usiadłam na łóżku Lou wrócił do pokoju. -Jak się czujesz?- Spytał siadając na łóżku. -Lepiej. A ty?- -Dobrze.- usiadł obok. Zaczoł gladzić mój policzek. Rozpływałam się pod jego dotykiem. -Niedługo powinno sie zagoić.- Przybliżył się do mnie i już po chwili czułam jego wargi na moich. Instykt kazał mi odpowiadać na jego słodkie pocałunki. I tak też robiłam. Po chwili położył mnie na łóżku a on obok. Dopiero teraz zauważyłam brak jego koszulki. Był w samych czarnych jeansach z których z bokserek wystawała gumka od bokserek od Calvina Kleina. Ułożył mnie na swoim torsie gdzie usnęłam tuląc się i wsłuchiwając w jego szybko bijące serce.
*Następny dzień Oczami Nialla* Obudziłem się z lekkim bólem głowy, ale nie tak potężnym niż zawsze. Wstałem z łóżka. Wziąłem 2 penicyliny i od razu poleciałem po telefon aby zadzwonić do Neli. Po wystukaniu jej numeru, który dostałem od Doris jej koleżanki z klasy odebrała po 3 sygnałach. -Hallo?- powiedziała lekko zaspanym głosem. -Cześć to ja Niall jak..- nie dokończyłem bo mi przerwała. -Niall skąd masz mój numer?- w jej głosie można było wyczuć nutke złości. -Mam swoje źródła.- Uśmiechnąłem się do siebie. -Śledzisz mnie?-Ona chyba tez się uśmiechała. -Skąd. Nawet tak nie myśl.-Odparłem rozbawiony. -A ja odnoszę wrażenie że mnie śledzisz. -To masz złe wrażenie. -Eh dobra czego chcesz? Nie chcę marnować na ciebie mojego cennego czasu- Znów robi się z niej zołza. -A jakżeby inaczej. Widziałaś gdzieś Lou? Podobno nie wrócił na noc do domu. -Ostatnio go widziałam jak wnosił moją siostrę do pokoju -Hmm może miał upoj... -Niall jesteś okropny! Jak możesz tak myśleć o mojej siostrze?! Nie puszcza się na prawo i lewo jak jakaś dziwka! Wam facetom zależy tylko na seksie! -Możesz nie oceniać? Tak dla twej świadomości Louis nie myśli tylko o seksie a ja także. Ale co cię to obchodzi? Tylko umiesz oceniać nic więcej. *Oczami Neli* Zatkało mnie. Jak wiadomo obraz Bad Boya zawsze się pokazuje jako takiego który pije, pali i rucha wszystko co tylko chodzi. Ale Niall był jakiś inny. -Jesteś tam?- spytał niepewnie. -Tak. Pójdę sprawdzić pokój siostry.- Zbliżyłam się do jej pokoju. Uchyliłam lekko drzwi. Alice spała na torsie jakiegoś chłopaka. Od razu go rozpoznałam.To był Louis. Czule obejmował ja ramionami a ona wtulała się w jego tors. Wyglądali tak słodko. Po cichu wycofałam się.
-Niall Lou jest u nas. Nie martw się. Pa- nie dając mu rozłączyłam się i zeszłam na dół zrobić śniadanie. *Oczami Addi* Otworzyłam oczy. Kac dawał o sobie znać. Czułam zimną pościel na mojej nagiej skórze i.. Zaraz zaraz. Jestem naga? Rozejrzałam się wokół. Zobaczyłam że obok mnie leży jakiś nagi chłopak. Spojrzałam na jego twarz. O boże. To Liam. Po chwili sam otworzył oczy i podniósł się do pozycji siedzącej. -Addi czy m..my?- zaczął się jąkać zakłopotany. -Ja nie wiem nie pamiętam. Liam j..ja...- Nie wiedziałam co powiedzieć. To wszystko mnie przytłoczyło. Boże zrobiłam to. Z najlepszym przyjacielem. Spojrzałam na niego z zmartwiona. -Spokojnie. Nawet jeżeli to zrobiliśmy to miałem gumkę.- powiedział niepewnie. W pewnym sensie dziękowałam Bogu, że to on a nie jakiś zbok. Boże chwała ci. Niewiele myśląc wtuliłam się w Li a ten nas ułożył na łóżku. Podniosłam głowę, a on w tym momencie wpił się w me usta. Odruchowo odpowiedziałam na pocałunek. Był taki słodki i niewinny. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. Li spojrzał mi w oczy i zapytał: -Addi ja już dłużej nie wytrzymam ukrywać się. Zostaniesz moją dziewczyną?
-tak!
*******************
Mam nadzieję, że się podoba.

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 9

*Oczami Alice*
Po około 15 min. dotarłyśmy pod dom Harrego. Muzyka już dudniła. Stanęłam z Neli przed drzwiami. Czułam jak serce podchodzi mi do gardła. Neli złapała mnie za rękę. 
-Ali wiem, że to trudne dla ciebie, ale pamiętaj to co ci mówiłam w aucie. Gdy będziesz z nim sam na sam spróbuj zwalczyć tą nieśmiałą Alice.
-Taa...Gdyby było to takie proste.
-Ej spokojnie po drinku się troszeczkę rozluźnisz. 
-Ja nie będę pić.
-Dlaczego?
-A jak się tata dowie? 
-Tata się nie dowie. Przestań się o to martwić, po prostu dobrze się baw.-Dziewczyna weszła do domu, nawet nie dzwoniąc dzwonkiem, w sumie po co? I tak by nikt nie usłyszał. Na wejściu spotkaliśmy Harrego. Był już lekko wstawiony. 
-Witam panie.- Chłopak przytulił nas-Czujcie się jak u siebie.
-Jasne-Neli przytaknęła i uśmiechnęła się do niego. Po chwili podszedł do nas Niall.
-Hej. Neli wyglądasz zabójczo.
-Zamknij się Horan. I zostaw mnie w końcu w spokoju.
-Zadziorna to lubię.-Wiedziałam, że moja siostra nie wytrzyma i rzuci się na niego. Więc pociągnęłam brunetkę i poszłyśmy poszukać czegoś mocnego.
*Oczami Addi*
Stałam w kącie czekając na Liama. Byliśmy oboje już wstawieni, ale pragnęliśmy więcej alkoholu. Po chwili wrócił z kubkami napełnionymi. Podał mi jeden.
-Za nasze zdrowie.-Wypiliśmy do dna i poszliśmy na parkiet. Tańcząc ocierałam się o niego. Alkohol szumiał nam w głowach. Po chwili odwróciłam się, a Liam wbił się w moje usta. Uniósł mnie i powędrowaliśmy do jakiegoś pokoju. Tam rzuciliśmy się na siebie, że tak powiem było ostro i namiętnie. O tym właśnie marzyłam. Po udanym seksie usnęłam w niego wtulona.
*Oczami Lousisa*
Stałem oparty o ścianę w ręku miałem piwo i patrzyłem na wszystkich wokół. Dostrzegłem Harrego z Neli, nieopodal stał Niall. Patrzył na nich gniewnym wzrokiem. Neli wpadła mu w oko, ale jak zawsze Horan musi być chamski to jego taka maska. W środku jest takim uroczym chłopakiem. Po chwili stanęła obok niego dziewczyna ubrana w krótki top w panterkę. To była Alice. Jednak przyszła. Podszedłem do niej tak aby mnie nie zauważyła i zasłoniłem jej oczy.
-Kto to?-Powiedziała niepewnie, a ja szepnąłem.
-Zgaduj piękna.
-Lou?-Odsłoniłem jej oczy, a ona odwróciła się do mnie.
-Hej.-Uśmiechnąłem się szeroko.
-Cześć.-Powiedziała nieśmiało.
-Ej nie stresuj się. W porządku?-Pocałowałem ją w policzek, a ona się zarumieniła. Wyglądała tak słodko i niewinnie.
-T..tak. Idę po picie.-uśmiechnęła się delikatnie.
-To idę z tobą, Już się mnie nie pozbędziesz.-Zachichotała.
-Na to liczyłam.-Mój uśmiechnął był większy niż przedtem. Złapałem ją na dłoń. I poprowadziłem do kuchni. Wzięliśmy kilka kieliszków z niebieskim płynem i wróciliśmy do Nialla i Neli.
*Oczami Nialla*
Gdy Lou i Ali udali się po coś do picia. Akurat wtedy z parkietu wróciła Neli i Harrym.
-Dziękuję za wspaniały taniec.-Uśmiechnęła się do niego.
-Nie ma za co piękna. A teraz przepraszam, ale muszę coś załatwić.-Dziewczyna zaśmiała się, a on pocałował ją w policzek i zniknął w tłumie. Neli pokręciła głowa z niedowierzaniem i przeniosła swój wzrok na mnie.
-No co?-Spytałem trochę za ostro.-Przepraszam.-Podrapałem się po karku.-Przyniosłem ci sok.-Dziewczyna popatrzyła na mnie.
-Dosypałeś tam czegoś?-Spytała rozbawiona.
-Kochana jak bym chciał, abyś była nie przytomna już dawno byś była.-Dziewczyna była chyba zdezorientowana.
-Dzięki.-Uśmiechnęła się lekko i wzięła ode mnie kubek z piciem.
-Nie ma za co księżniczko.-Neli przewróciła oczami an moje słowa.-Jak się bawisz?
-Nawet dobrze. Harry nawet nieźle tańczy. A ty?
-Gdy jesteś przy mnie od razu lepiej.-Brunetka chciała coś powiedzieć, ale dołączyli do nas Alice i Lou.
-Shoty dla wszystkich!-Krzyknął Louis. Każdy wziął do ręki i od razu wypił.
-Gdzie jest łazienka?-Spytała Ali.
-Na górze. Trzecie drzwi po lewej.-Odpowiedziałem.
-Dzięki.-Po chwili Ali zniknęła w tumie, a my zaczęliśmy rozmawiać.
*Oczami Alice*
Kiedy znalazłam się w łazience, od razu przemyłam twarz wodą. Nagle poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach. W lustrze zobaczyłam bruneta, gra w koszykówkę razem z Harrym. Był nawalony. 
-Witaj piękna.-Pocałował mnie w szyje.
-C..co ty robisz?-Mój głos zdradzał, że się boje. Chciałam się ruszyć, ale mi na to nie pozwolił.
-O nie. Nigdzie nie idziesz. Teraz zrobisz o co się poproszę, albo skończysz gorzej niż chcę.-Znów zaczął całować moją szyje jego dłonie znalazły się na moim brzuchu i nadal przemieszczał je wyżej. W moich oczach pojawiły się łzy i czułam jak bym była sparaliżowana. Nic już nie mogłam zrobić, po prostu nie potrafiłam.

************ 
Przepraszamy, że tak długo nie dodawaliśmy. Jeżeli ktoś woli czytać na wattpadzie to zapraszamyhttp://www.wattpad.com/myworks/27701858-give-me-love Komentujecie prosimy. Do następnego.

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 8

*Oczami Alice*
Miałam teraz chemię. Nauczycielka zapisywała coś na tablicy, starałam się na tym skupić, ale nie mogłam. Przed oczami miałam wciąż błękitne oczy bruneta. Nie mogłam o nim zapomnieć. W głowię ciągle miałam jego głos z tą seksowną chrypką. Dźwięk dzwonka wyrwał mnie z zamyśleń. Wyszłam z klasy i szukałam wzrokiem Neli, żeby z nią o tym porozmawiać. Wiem, że ona zawsze mi pomoże. Może i jest młodsza, ale za to bardziej doświadczona w tych sprawach. Nie mogłam jej znaleźć, więc podeszłam do szafki i zaczęłam chować do niej niepotrzebne książki. Kiedy ją zamknęłam, moim oczom ukazał się Louis. Przestraszona odskoczyłam.
-Wszystko dobrze?-Spytał.
-Tak, tylko przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam, nie chciałem-Byłam lekko zakłopotana.-Jak tam pierwszy dzień szkoły?
-Dobrze, nie znam za dużo osób, więc...-Urwałam w połowię zdania, ponieważ zauważyłam blizny na jego nadgarstku. Lou musiał to zauważyć, ponieważ szybko schował dłonie. Chciałam coś powiedzieć, ale usłyszałam krzyk Neli i się odwróciłam. Moja siostra krzyczała na rozbawionego Nialla. Odwróciłam się, żeby przeprosić Louisa, aby móc iść do Neli, ale jego już nie było. Podeszłam do grupy otaczającej Neli i Nialla.
-Ty idioto! Daj mi spokój! Nie mam ochoty z tobą nigdzie jechać! Ile razy mam ci tłumaczyć! Zajmij się własnym życiem!
-Księżniczko właśnie to robię.-Chłopak był rozbawiony tą sytuacją.
-Neli proszę uspokój się-złapałam ja za ramię.
-Jak ja mam być spokojna?! Ten idiota mnie prześladuje!-Mówiąc to patrzyła na blondyna.
-Nie prawda-Niall zaczął się bronić.
-Zaraz nie wytrzymam i mu coś zrobię!
-Neli proszę choć stąd.-Popatrzyłam na brunetkę, która podniosła swoją torbę i ruszyła w stronę łazienki. Poszłam za nią. Kiedy już miałyśmy tam wchodzić chłopak krzyknął:
-Przyjadę dziś o 20 to razem pojedziemy!
-W twoich snach Horan!-Kiedy weszłyśmy do środka, oczekiwałam od niej wyjaśnień, ona jak by czytała mi w myślach powiedziała:
-Powiem ci w domu okay?
-Okay, okay. Ale powiedz mi jedno gdzie macie jechać?-Patrzyła na mnie zakłopotanym wzrokiem.
-No na imprezę. Harry robi dla całej szkoły.
-I ty masz zamiar iść?!-Krzyknęłam na nią.
-A dlaczego nie?-Dziewczyna najwyraźniej zdziwiona była moim wybuchem.
-Ojciec nam nie pozwoli.
-Alice wymkniemy się. Nie raz tak robiłam.
-Ale..-Neli przerwała mi.
-Nie ma żadnego ,,ale" idziemy i już. Chyba chcesz zaimponować Lou?
-Ugh...no chce-Przyznałam niechętnie.
-To postanowione.-Neli klasnęła w dłonie i wyszła  z łazienki zostawiając mnie samą ze swoimi obawami.
*Oczami Nialla*
Wychodzę ze szkoły i od razu podszedłem do Lou, który siedział przeglądając telefon.
-Cześć stary. Idziesz?-spytałem.
-Tak już.-zabrał rzeczy i kierowaliśmy się w kierunku mojego samochodu.
-Idziesz na imprezę do Harrego?-spytałem po chwili.
-Nie wiem jeszcze.
-Ej stary musisz się w końcu rozerwać. Piątek jest.
-No tak, ale tam będzie dużo ludzi, wolę pobyć sam.
-Louis będzie Neli i Alice. Musisz być.
-Alice będzie?
-Na pewno, skoro Neli będzie to ona też.
-Postaram się wpaść.
-To fantastycznie. Gdzie mam cię podwieźć?- Spytałem wchodząc do samochodu.
-Do domu szoferze!
-Tak jest szefie- zaraz po tym jak to powiedziałem oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Odpaliłem samochód i kierowałem się do domu Lou.
*Oczami Alice*
Była godzina 18 miałam jeszcze 2 h do imprezy. Nie byłam jednak jeszcze zdecydowana czy mam iść czy nie. Oczywiście, ze chciałam iść, ale bałam się, że tata o wszystkim się dowie.Moje przemyślenia przerwało pukanie do moich drzwi była  to Neli. 
-Idziesz czy nie?-Spytała.
-Nie wiem, boję się.
-czego tu się bać?
-Ojciec będzie zły jak się dowie.
-Za bardzo się przejmujesz. Ojciec się nie dowie bo pojechał do Madrytu podpisywać z kimś kontrakt czy coś. A poza tym będzie fajnie zobaczysz, wyluzujesz w końcu.
-No dobrze.
-Chodź pomogę ci się przygotować.-Neli dorwała się do mojej szafy ale, że nie miałam nic odpowiedniego, szybko pobiegła do swojego pokoju i przyniosła mi ubrania. Kazała się w nie przebrać i sama poszła sie ubrać. Po 10 min. była z powrotem i zaczęła mnie malować, w trakcie opowiedziała mi o Niallu.
-No gotowe.-Neli klasnęła w dłonie jak miała w zwyczaju i pokierowała mnie w stronę lustra. 
-Wow. Dziękuję- uśmiechnęłam się do niej.
*Strój Alice* 
*Strój Neli*

-Nie ma za co, a teraz chodź bo zaraz się spóźnimy.-spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i ruszyłam do samochodu. Neli zamknęła drzwi i podbiegła do auta. Szybko go odpaliła i pojechałyśmy na imprezę. To będzie długa i niezapomniana noc. 
*****************************
Mam nadzieję, że się podoba. Mam taką prośbę każdy kto to czyta nich skomentuje może być nawet zwykła kropka. Z góry dziękuję xx 


piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 7

*Oczami Neli*
Po powrocie ze szkoły udałam się do ojca. Odkąd pamiętam zawsze praca była dla niego najważniejsze, tak jak zawsze znalazłam go w gabinecie. Nigdy nie lubiłam tego miejsca, zawsze tu odbywały się wszystkie kłótnie. Tata siedział na fotelu i wypełniał jakieś papiery.
-Tato masz chwilkę?-zapytałam wchodząc do gabinetu.
-A to coś ważnego? Mam dużo pracy.-Mężczyzna uniósł głowę i na mnie popatrzył.
-Jak zawsze tylko praca.-westchnęłam zrezygnowana.
-Młoda damo nie pyskuj mi tu. I mów o co chodzi.-Podeszłam bliżej jego biurka.
-Chodzi o Alice. Mogłaby ze mną chodzić do szkoły?
-Neli po co?
-No bo wiesz, nie znam tu za dużo osób, tak samo jak ona, a zamykanie ją tu w niczym jej nie pomoże.
-Kochanie, ale ona ma się kształcić, a nie poznawać innych.
-Ty nic nie rozumiesz! Ona potrzebuje, żeby kogoś poznać!-Nerwy wygrały.
-Neli zrozum, że nie chcę, aby i ona się stoczyła jak ty!
-Może to przez to, że mamę zdradziłeś? Hmm..nie pomyślałeś o tym? Gdy byłam we Francji brakowało mi ciebie, a ty wolałeś prace i nową dziewczynę, więc miałam prawo, aby się stoczyć! Nie było cię wtedy gdy cię najbardziej potrzebowałam! Zrozum ja się nie zmienię i będę taka jakie jestem, ale Alice taka nie jest. Ona nigdy nie będzie jak ja, nie masz się o co martwić.-Tata wstał z fotela, podszedł do mnie i mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam jak mała dziewczynka. Pocałował moje włosy i szepnął ,,przepraszam".Kiedy mężczyzna się odsunął uśmiechnął się.
-Dobrze może iść, ale jeżeli coś zrobi wraca do prywatnego nauczania zrozumiano?
-Tak dziękuję!-Pocałowałam tatę w policzek i wybiegłam z gabinetu. Od razu pobiegłam do pokoju Alice. Leżała na łóżku czytając książkę i pijąc kakao. Gdy mnie zobaczyła odłożyła książkę.
-Coś się stało?
-Tak-Uśmiechnęłam się- Gadałam z tatą.
-I?
-Nooo znasz mi i wiesz, że zawsze walczę o to co chce, więc od jutra idziesz do szkoły!-Dziewczyna od razu mnie przytuliła.
-Dziękuję!
-Nie ma za co. Przygotuj się na jutro.
-Dobrze i jeszcze raz dziękuję.-Ucałowałam dziewczynę w policzek i ruszyłam do swojego pokoju odpocząć po ciężkim dniu.
*Następnego dnia oczami Alice*
Obudziłam się i od razu poszłam się przygotować. Po śniadaniu czekałam w salonie  na Neli, która jak zawsze musiała zaspać.
-Neli pośpiesz się! Zaraz się spóźnimy!-krzyknęłam podchodząc do schodów.
-Już idę. Jedziesz ze mną?
-Motorem? Zwariowałaś?
-Okay jak chcesz. 
-Pojadę rowerem.-Uśmiechnęłam się do niej.
-Ok.Ja idę jeszcze zjeść śniadanie, a ty już jedź.
-Dobrze tylko się nie spóźnij.-Dziewczyna uśmiechnęła się i poszła do kuchni, a ja ruszyłam do szkoły. W tym momencie kiedy zaczepiałam rower przyjechała Neli. Poczekałam na nią chwilkę i poszłyśmy razem do Addi i Liama. Poznałam tam Harrego, Zayna i jego dziewczynę oraz Nialla. Po chwili usłyszałam za sobą znajomy głos.
-Hej wszystkim. Neli kogo przyprowadziłaś?-chłopak spojrzał na moją siostrę.
-Louis i tak nie zaliczysz-usłyszałam głos Harrego.
-Bardzo śmieszne.-odparł sarkastycznie chłopak.
-Lou to jest moje siostra Alice. Alice poznaj Louisa.-Już wiedziałam skąd go znałam był to on. Chłopak z balu.
-My się chyba już widzieliśmy prawda?-chłopak zwrócił się do mnie.
-T..tak-odparłam zakłopotana.Neli widząc moje zakłopotanie poprosiła, abyśmy poszli już do klasy, aby się nie spóźnić. Louis nachylił się i szepnął:
-Nigdy nie zapomnę tego co się stało na balu-przeszedł mnie dreszcz.

**********************************************
Przepraszam, że tak długo. Proszę o komentarze. Do następnego..

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 6

*Oczami Nialla*
Pomału wstałem z podłogi. Nie wiedziałem, że ta dziewczyna jest taką buntowniczką. To lubię nie wiem jeszcze jak, ale ona będzie moja. Ruszyłem w stronę sali biologicznej gdzie miałem lekcję. Nie mogłem się na niczym skupić ciągle myślałem o buntowniczce. Muszę się do niej zbliżyć i to jak najszybciej. Gdy zadzwonił dzwonek szybko wziąłem swoje rzeczy i zacząłem rozglądać się za brunetką. Ujrzałem ją, stała przy swojej szafce i wkładała książki. Postanowiłem spróbować jeszcze raz. Podszedłem do niej powoli.
-No cześć.
-Boże czego chcesz?-Spytała zamykając szafkę.
-Pomyślałem, że powinniśmy zacząć jeszcze raz, a najlepiej przy kawie.
-Idioto posłuchaj nie zadaje się z takimi jak ty, więc lepiej zejdź mi z drogi. Chyba nie chcesz skończyć jak ostatnio?-Zapytała uśmiechając się słodko.
-Nie chcę, ale nie możesz mi dać drugiej szansy?-spytałem robiąc maślane oczka.
-Hahaha chyba śnisz Niall.
-Dlaczego?
-Bo jesteś bezczelnym, niewychowanym idiotą. 
-I to jest ten twój powód?
-Tak, a teraz sorry, ale muszę iść-Dziewczyna już mnie wymijała, ale złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem  ją do siebie. 
-Czemu nie chcesz mnie posłuchać?
-B...bo tak.-Neli wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła do Addi i Liama. 
*Oczami Louisa*
Wchodzę w ciemne mury szkoły. Poprawiłem rękaw od bluzy, chowając swoje nowe cięcia. Zacząłem szukać swojej paczki. Znalazłem tylko Addi, Liama, a z nimi stała jeszcze jedna dziewczyna. Myślałem, że to Ali. Podszedłem po cichu.
-Cześć Addi!
-Louis!-Wskoczyła na mnie i przytuliła.
-Addi dusisz.
-Przepraszam, tęskniłam-Dziewczyna stanęła obok Liama. Byli by świetną parą.
-Ja też.-Przywitałem się jeszcze z Li. Wtedy doszła do nas reszta: Harry, Zayn, Perri, Niall. Widząc Nialla nieznajoma dziewczyna wkurzyła się chyba.
-Znacie się?-Spytała Addi.
-Niestety nie-Odpowiedziała jej brunetka.-Jestem Neli. Neli Trever.-Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Jestem Louis Tomlinson. To jest Harry, Perri, Zayn i Niall. 
-Miło cię poznać-Powiedziała Perri.
-Mnie również.-Neli uśmiechnęła się pokazując swój aparat ortodontyczny, a ja odpowiedziałem tym samym.
-To co idziemy na lunch?-Spytał Niall.Wszyscy przytaknęli. 
-Z tobą nigdy-mruknęła Neli tak, że tylko ja to usłyszałem.
**************************
Przepraszam, że taki krótki.Do następnego :*
 Czytasz=komentujesz 

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 5

*Oczami Grega*
Mam długą przerwę w czasie wykładów, w mojej głowie ciągle jest Addiena. Ona jest sensem mojego życia, dzięki niej czuje się szczęśliwy. Te oczy, te usta. Już była by moja, ale jest ten durny Liam, który odcina moją drogę do niej.  Są ze sobą blisko i to mnie wkurza. Właśnie szkicowałem jej kolejny portret. Nagle zadzwonił do mnie telefon, to był mój przyjaciel Stan, od razu odebrałem.
-Siema stary!-Powiedziałem radośnie.
-No siemanko! Dawno się nie widzieliśmy.
-Trzeba to w końcu zmienić.-Ostatni raz widziałem go miesiąc temu w moim rodzinnym mieście na imprezie.
-Co tam słychać? Jak tam z Addi?-Zawsze musi wszytko wiedzieć i właśnie dlatego poszedł na policjanta.
-Niestety nie.
-Czemu?
-Ehh..Na mojej drodze do niej stoi pewien idiota.
-To się go pozbądź.-Powiedział to z taką pewnością.
-Niby jak? To przyjaciel mojej siostry. Nie mam jak.
-A jak on się nazywa?
-Liam Payne.
-Sary serio?! To spoko gostek.
-Znasz go?
-Tak to mój kumpel. Igrasz troszeczkę z ogniem.
-Ale Addi musi być moja rozumiesz?!
-Sary uspokój się!
-Przepraszam. Dobra stary muszę kończyć zaraz zaczyna mi się wykład.
-Jasne. Narka.
-Pa-Rozłączyłem się i poszedłem na wykład.
*Oczami Neli*
Ubierałam się w ten głupi mundurek szkolny, gdy do pokoju weszła Alice.
-Hej siostrzyczko. Pięknie wyglądasz.-Byłą taka słodka i nieśmiała mówiąc to. Byłyśmy swoimi przeciwieństwami; ja uwielbiałam imprezy i gdy ktoś mnie wkurzy powiem to co o nim myślę, a ona zaś cicha, nieśmiała taka szara myszka. Kochała cisze i spokój, może ja i też no, ale nie tak ciągle bo bym nie wytrzymała. Szkoda, że tata chce znaleźć jej męża wbrew jej woli, może i gdybym tu została, a nie wyjechała z mamą by było inaczej...
-Dziękuję. A ty nie idziesz?
-Nie. Przez nową żonę taty. Załatwiła mi nauczanie domowe-powiedziała smutno.
-Nie martw się pogadam z nim. Alice?
-Tak?
-Gdzie mieszka dziabaducha?-Dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Ona niby jest ode mnie starsza, ale w duszy jest jak mała dziewczynka.
-I taka radosna powinnaś być zawsze!
-Wiem. Na którą masz?
-8 a co?
-Jest już 7.45.
-O kurwa, Lecę. Trzymaj się!-Pocałowałam ją w policzek i wybiegłam z domu. Wsiadłam na motor i pojechałam do nowej szkoły. Gdy dotarłam na miejsce zobaczyłam Addi. Zawsze się z nią bawiłam jak byłam mała.
-Nareszcie!-Addi mnie przytuliła, aż prawie się przewróciłam.
-Wywalisz mnie.-Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
-Poznaj Liama, Liam poznaj Neli siostrę Alice.-Chłopak wyciągnął rękę, a ja ją uścisnęłam.
-Miło mi ciebie poznać wiele o tobie słyszałam-Brunet uśmiechnął się.
-Mam nadzieję, ze same dobre rzeczy.
-Jasne, że tak!-Szybko powiedziała Addi.- To co idziemy?
-Prowadź!-Śmiejąc się weszliśmy do szkoły.-Idę do szafki odnieść rzeczy. Spotkamy się przy sali okej?
-Jasne.-Oni ruszyli w swoją stronę, a ja swoją. Dostałam wiadomość od Luke'a, więc chciałam mu odpisać, ale nie zdążyłam, ponieważ wpadłam na kogoś. Był to farbowany blondyn? Tak mi się bynajmniej zdaje.
-Przepraszam.-Chłopak schylił się i podniósł z ziemi mój telefon.-Proszę.-Oddał mi moją własność.-Jestem Niall, a ty to?
-Neli.
-Ładne imię. Jesteś tu nowa?
-Nowa? Raczej stara chodziłam już tu, ale musiałam wyjechać. Z resztą to nie twoja sprawa.
-To ty pewnie jesteś Trever.- Chłopak się zaśmiał.
-Z czego się śmiejesz?
-Z ciebie.
-Ze mnie? Niby dlaczego?-Byłam już nieźle na niego wkurzona 
-Jesteś kolejną zapatrzoną w siebie dziunią. To, że twój ojciec ma kasę nie znaczy, że jesteś lepsza.
-A czy ja tak powiedziałam? Słuchaj idioto! Nie znasz mnie nie oceniaj. Ja ciebie nie oceniam choć teraz uważam cię za  jakiegoś zapatrzonego w siebie debila. Na twoim miejscu bym już dawno mnie przeprosiła bo możesz źle skończyć i ja nie żartuje!-Chłopak patrzył na mnie jak na jakąś wariatkę i wglądał jak by zaraz miał wybuchnąć śmiechem, więc zrobiłam to co mnie uczył Luke, przybliżyłam się do niego i kopnęłam z całej siły w czułe miejsce chłopaka. Pan debil skulił się.-Nie posłuchałeś masz za swoje, a teraz przepraszam idioto, ale śpieszę się na lekcje.-Szybkim krokiem odeszłam od chłopaka i ruszyłam w stronę sali, w której miałam lekcje.
--------------------------------------------------------------------
Hejo. To juz 5 rozdział. podoba się? 

niedziela, 26 października 2014

Rozdział 4

*Oczami Alice*
Śnił mi się on. Nieznajomy. Nadal czuje smak jego ust. Poczułam, że mój niewygodny materac ugina się i ktoś na nim siada. Otworzyłam szybko oczy i ujrzałam Neli.
-Hejka siostrzyczko!-miała ogromny uśmiech, który ukazywał jej aparat na zęby.
-Neli!-krzyknęłam przytulając ją do siebie.
-Nie krzycz, głowa mnie boli-dziewczyna złapała się za nią.
-A co była jakaś pożegnalna imprezka?-Neli zaczęła się śmiać.
-Jasne- w końcu przestała się śmiać.
-Tęskniłam.
-Ja też ciućmoku- zaczęłyśmy się śmiać.
-A tak wgl. co ty tu robisz?-spytałam z ciekawością.
-Mama mnie tu zostawiła.
-Zostawiła?
-Miała mnie dość. Wiesz trochę przegięłam we Francji.
-Hahha. Jak zawsze.
-Oj tam oj tam.-dziewczyna uśmiechnęła się.
-Jest mama?-spytałam z nadzieją.
-Nie. Bała się spotkania z ojcem.
-Szkoda. Zobaczyłabym ją chętnie.- posmutniałam na te słowa, a Neli od razu mnie przytuliła.
-Nie smutaj. Nie długo ją zobaczysz, planuje ślub na zimę.
-Że co?-spytałam nie dowierzając.
-Znalazła sobie chłopaka.
-Ehh..
-Przepraszam.
-Za co?-spojrzałam na nią smutnym wzrokiem.
-Że wczoraj nie było mnie na balu, ale musiałam wszystko załatwić związku z przeprowadzką.
-Potrzebowałam cię wiesz?
-Wiem. Przepraszam jeszcze raz.
-Poznałam tam kogoś.
*Oczami Neli*
-Poznałam tam kogoś. - Alice się rozpromieniła.
-Co?-szok mnie ogarnął- Moja mała siostrzyczka z kimś romansuje? A ja dopiero teraz się o tym dowiaduje? Stara co z tobą? Opowiadaj kto to!-usiadłam na przeciwko niej.
-Jest brunetem. Ma piękne błękitne oczy. A usta? Mniam. Nie poznałam go dokładnie, ponieważ miał maskę. Pocałowaliśmy się w ogrodzie było tak magicznie. Szkoda, że go więcej nie spotkam.
-Ej ej nie smutaj. Na pewno go spotkasz, ale to w odpowiednim czasie. A teraz choć na śniadanie głodna jestem.
-Haha jak zawsze.-zaczęła się śmiać.
-Oj spadaj!-teraz to i ja się śmiałam.
*Oczami Louisa*
Obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałem na wyświetlacz. dzwonił Harry.
-Halo?-powiedziałem zaspanym głosem.
-Siema stary. Jak tam?-Zapytał wesoło Hazz.
-A nic mi się nie chce.
-Stary od jej śmierci czyli już prawie 3 miesięcy nie wychodzisz z domu.-Harry nie był zbytnio zadowolony.
-Nie prawda, wczoraj wyszedłem.
-Ciekawe gdzie?-Nie za bardzo mi .wierzył.
-Na bal-powiedziałem niepewnie. Na samo wspomnienie o balu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Gdy przypomniałem sobie Alice.
-Na bal? Niby ty?-Harry wybuchnął śmiechem.
-No tak.-Chłopak przestał się śmiać.
-U Treverów?-spytał
-Tak. Addi mnie namówiła.
-Poznałeś tam kogoś?-Po jego tonie głosu było łatwo stwierdzić, że jest tym zaciekawiony.
-Tak.
-Opowiadaj!-Harry nie potrafi kryć radości.
-Córka Treverów. Ma na imię Alice. Brunetka z niebieskimi oczami. Jaka jest boska! Caaałowaliśmy się-Nie mogłem przestać się uśmiechać. W końcu nie myślałem o El.
-Lou jak się szybko regenerujesz. Jestem z ciebie dumy.
-Oj już. Nie ważne.
-Ważne stary. Musisz zapomnieć o przeszłości i żyć na nowo.-Harry jak zawsze pozytywie nastawiony do życia.
-Hazz ona nawet mnie nie zna! Po co mam robić sobie nadzieję?-Spytałem zrezygnowany.
-Stary nie ośmieszaj się!
-Nie ośmieszam się.
-Każda cię chcę! A poza tym musimy sprawić, żeby cię poznała.-Wiedziałem, że Harry coś wymyśli.
-Tsaa.
-Lou nie widzieliśmy się długo. Cała nasza paczka tęsknimy wiesz?
-Tak wiem. Przepraszam.-Powróciły wspomnienia; nasza paczka składała się z: Harrego, Nialla, Liama, Addieny, Zayna, Perri mnie i mojej Eleonor. Była taka piękna i słodka. Mieliśmy wielkie palny. Moja rodzina ją pokochała. Czekała tylko na ślub i dzieci lecz to wszystko zniszczył jeden człowiek, który wystrzelił i kula trafiła w jej brzuch. Ten gnojek nie zabił tylko ją, ale i też moich rodziców.
-Stary jesteś tam?
- Tak jestem. Przepraszam.
- Znowu o niej myślisz?
- Bo to trudno zapomnieć Harry rozumiesz!?
Rozłączyłem się czym prędzej. Chciałem zapomnieć. Chciałem zasnąć. Po prostu zasnąć. I tak też zrobiłem. Założyłem słuchawki i udałem się do krainy gdzie królowała Alice i Eleanor.
------------------------------------------------------------------------
Hejka Kotki. Mam nadzieje ze rozdziaik sie podoba. Czytasz? = Komentuj bo daje mi to motywacje