*Oczami Grega*
Mam długą przerwę w czasie wykładów, w mojej głowie ciągle jest Addiena. Ona jest sensem mojego życia, dzięki niej czuje się szczęśliwy. Te oczy, te usta. Już była by moja, ale jest ten durny Liam, który odcina moją drogę do niej. Są ze sobą blisko i to mnie wkurza. Właśnie szkicowałem jej kolejny portret. Nagle zadzwonił do mnie telefon, to był mój przyjaciel Stan, od razu odebrałem.
-Siema stary!-Powiedziałem radośnie.
-No siemanko! Dawno się nie widzieliśmy.
-Trzeba to w końcu zmienić.-Ostatni raz widziałem go miesiąc temu w moim rodzinnym mieście na imprezie.
-Co tam słychać? Jak tam z Addi?-Zawsze musi wszytko wiedzieć i właśnie dlatego poszedł na policjanta.
-Niestety nie.
-Czemu?
-Ehh..Na mojej drodze do niej stoi pewien idiota.
-To się go pozbądź.-Powiedział to z taką pewnością.
-Niby jak? To przyjaciel mojej siostry. Nie mam jak.
-A jak on się nazywa?
-Liam Payne.
-Sary serio?! To spoko gostek.
-Znasz go?
-Tak to mój kumpel. Igrasz troszeczkę z ogniem.
-Ale Addi musi być moja rozumiesz?!
-Sary uspokój się!
-Przepraszam. Dobra stary muszę kończyć zaraz zaczyna mi się wykład.
-Jasne. Narka.
-Pa-Rozłączyłem się i poszedłem na wykład.
-Siema stary!-Powiedziałem radośnie.
-No siemanko! Dawno się nie widzieliśmy.
-Trzeba to w końcu zmienić.-Ostatni raz widziałem go miesiąc temu w moim rodzinnym mieście na imprezie.
-Co tam słychać? Jak tam z Addi?-Zawsze musi wszytko wiedzieć i właśnie dlatego poszedł na policjanta.
-Niestety nie.
-Czemu?
-Ehh..Na mojej drodze do niej stoi pewien idiota.
-To się go pozbądź.-Powiedział to z taką pewnością.
-Niby jak? To przyjaciel mojej siostry. Nie mam jak.
-A jak on się nazywa?
-Liam Payne.
-Sary serio?! To spoko gostek.
-Znasz go?
-Tak to mój kumpel. Igrasz troszeczkę z ogniem.
-Ale Addi musi być moja rozumiesz?!
-Sary uspokój się!
-Przepraszam. Dobra stary muszę kończyć zaraz zaczyna mi się wykład.
-Jasne. Narka.
-Pa-Rozłączyłem się i poszedłem na wykład.
*Oczami Neli*
Ubierałam się w ten głupi mundurek szkolny, gdy do pokoju weszła Alice.
-Hej siostrzyczko. Pięknie wyglądasz.-Byłą taka słodka i nieśmiała mówiąc to. Byłyśmy swoimi przeciwieństwami; ja uwielbiałam imprezy i gdy ktoś mnie wkurzy powiem to co o nim myślę, a ona zaś cicha, nieśmiała taka szara myszka. Kochała cisze i spokój, może ja i też no, ale nie tak ciągle bo bym nie wytrzymała. Szkoda, że tata chce znaleźć jej męża wbrew jej woli, może i gdybym tu została, a nie wyjechała z mamą by było inaczej...
-Dziękuję. A ty nie idziesz?
-Nie. Przez nową żonę taty. Załatwiła mi nauczanie domowe-powiedziała smutno.
-Nie martw się pogadam z nim. Alice?
-Tak?
-Gdzie mieszka dziabaducha?-Dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Ona niby jest ode mnie starsza, ale w duszy jest jak mała dziewczynka.
-I taka radosna powinnaś być zawsze!
-Wiem. Na którą masz?
-8 a co?
-Jest już 7.45.
-O kurwa, Lecę. Trzymaj się!-Pocałowałam ją w policzek i wybiegłam z domu. Wsiadłam na motor i pojechałam do nowej szkoły. Gdy dotarłam na miejsce zobaczyłam Addi. Zawsze się z nią bawiłam jak byłam mała.
-Nareszcie!-Addi mnie przytuliła, aż prawie się przewróciłam.
-Wywalisz mnie.-Dziewczyna odsunęła się ode mnie.
-Poznaj Liama, Liam poznaj Neli siostrę Alice.-Chłopak wyciągnął rękę, a ja ją uścisnęłam.
-Miło mi ciebie poznać wiele o tobie słyszałam-Brunet uśmiechnął się.
-Mam nadzieję, ze same dobre rzeczy.
-Jasne, że tak!-Szybko powiedziała Addi.- To co idziemy?
-Prowadź!-Śmiejąc się weszliśmy do szkoły.-Idę do szafki odnieść rzeczy. Spotkamy się przy sali okej?
-Jasne.-Oni ruszyli w swoją stronę, a ja swoją. Dostałam wiadomość od Luke'a, więc chciałam mu odpisać, ale nie zdążyłam, ponieważ wpadłam na kogoś. Był to farbowany blondyn? Tak mi się bynajmniej zdaje.
-Przepraszam.-Chłopak schylił się i podniósł z ziemi mój telefon.-Proszę.-Oddał mi moją własność.-Jestem Niall, a ty to?
-Neli.
-Ładne imię. Jesteś tu nowa?
-Nowa? Raczej stara chodziłam już tu, ale musiałam wyjechać. Z resztą to nie twoja sprawa.
-To ty pewnie jesteś Trever.- Chłopak się zaśmiał.
-Z czego się śmiejesz?
-Z ciebie.
-Ze mnie? Niby dlaczego?-Byłam już nieźle na niego wkurzona
-Jesteś kolejną zapatrzoną w siebie dziunią. To, że twój ojciec ma kasę nie znaczy, że jesteś lepsza.
-A czy ja tak powiedziałam? Słuchaj idioto! Nie znasz mnie nie oceniaj. Ja ciebie nie oceniam choć teraz uważam cię za jakiegoś zapatrzonego w siebie debila. Na twoim miejscu bym już dawno mnie przeprosiła bo możesz źle skończyć i ja nie żartuje!-Chłopak patrzył na mnie jak na jakąś wariatkę i wglądał jak by zaraz miał wybuchnąć śmiechem, więc zrobiłam to co mnie uczył Luke, przybliżyłam się do niego i kopnęłam z całej siły w czułe miejsce chłopaka. Pan debil skulił się.-Nie posłuchałeś masz za swoje, a teraz przepraszam idioto, ale śpieszę się na lekcje.-Szybkim krokiem odeszłam od chłopaka i ruszyłam w stronę sali, w której miałam lekcje.
--------------------------------------------------------------------
Hejo. To juz 5 rozdział. podoba się?
--------------------------------------------------------------------
Hejo. To juz 5 rozdział. podoba się?
Świetny rozdział, oby tak dalej :))
OdpowiedzUsuń