piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 7

*Oczami Neli*
Po powrocie ze szkoły udałam się do ojca. Odkąd pamiętam zawsze praca była dla niego najważniejsze, tak jak zawsze znalazłam go w gabinecie. Nigdy nie lubiłam tego miejsca, zawsze tu odbywały się wszystkie kłótnie. Tata siedział na fotelu i wypełniał jakieś papiery.
-Tato masz chwilkę?-zapytałam wchodząc do gabinetu.
-A to coś ważnego? Mam dużo pracy.-Mężczyzna uniósł głowę i na mnie popatrzył.
-Jak zawsze tylko praca.-westchnęłam zrezygnowana.
-Młoda damo nie pyskuj mi tu. I mów o co chodzi.-Podeszłam bliżej jego biurka.
-Chodzi o Alice. Mogłaby ze mną chodzić do szkoły?
-Neli po co?
-No bo wiesz, nie znam tu za dużo osób, tak samo jak ona, a zamykanie ją tu w niczym jej nie pomoże.
-Kochanie, ale ona ma się kształcić, a nie poznawać innych.
-Ty nic nie rozumiesz! Ona potrzebuje, żeby kogoś poznać!-Nerwy wygrały.
-Neli zrozum, że nie chcę, aby i ona się stoczyła jak ty!
-Może to przez to, że mamę zdradziłeś? Hmm..nie pomyślałeś o tym? Gdy byłam we Francji brakowało mi ciebie, a ty wolałeś prace i nową dziewczynę, więc miałam prawo, aby się stoczyć! Nie było cię wtedy gdy cię najbardziej potrzebowałam! Zrozum ja się nie zmienię i będę taka jakie jestem, ale Alice taka nie jest. Ona nigdy nie będzie jak ja, nie masz się o co martwić.-Tata wstał z fotela, podszedł do mnie i mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam jak mała dziewczynka. Pocałował moje włosy i szepnął ,,przepraszam".Kiedy mężczyzna się odsunął uśmiechnął się.
-Dobrze może iść, ale jeżeli coś zrobi wraca do prywatnego nauczania zrozumiano?
-Tak dziękuję!-Pocałowałam tatę w policzek i wybiegłam z gabinetu. Od razu pobiegłam do pokoju Alice. Leżała na łóżku czytając książkę i pijąc kakao. Gdy mnie zobaczyła odłożyła książkę.
-Coś się stało?
-Tak-Uśmiechnęłam się- Gadałam z tatą.
-I?
-Nooo znasz mi i wiesz, że zawsze walczę o to co chce, więc od jutra idziesz do szkoły!-Dziewczyna od razu mnie przytuliła.
-Dziękuję!
-Nie ma za co. Przygotuj się na jutro.
-Dobrze i jeszcze raz dziękuję.-Ucałowałam dziewczynę w policzek i ruszyłam do swojego pokoju odpocząć po ciężkim dniu.
*Następnego dnia oczami Alice*
Obudziłam się i od razu poszłam się przygotować. Po śniadaniu czekałam w salonie  na Neli, która jak zawsze musiała zaspać.
-Neli pośpiesz się! Zaraz się spóźnimy!-krzyknęłam podchodząc do schodów.
-Już idę. Jedziesz ze mną?
-Motorem? Zwariowałaś?
-Okay jak chcesz. 
-Pojadę rowerem.-Uśmiechnęłam się do niej.
-Ok.Ja idę jeszcze zjeść śniadanie, a ty już jedź.
-Dobrze tylko się nie spóźnij.-Dziewczyna uśmiechnęła się i poszła do kuchni, a ja ruszyłam do szkoły. W tym momencie kiedy zaczepiałam rower przyjechała Neli. Poczekałam na nią chwilkę i poszłyśmy razem do Addi i Liama. Poznałam tam Harrego, Zayna i jego dziewczynę oraz Nialla. Po chwili usłyszałam za sobą znajomy głos.
-Hej wszystkim. Neli kogo przyprowadziłaś?-chłopak spojrzał na moją siostrę.
-Louis i tak nie zaliczysz-usłyszałam głos Harrego.
-Bardzo śmieszne.-odparł sarkastycznie chłopak.
-Lou to jest moje siostra Alice. Alice poznaj Louisa.-Już wiedziałam skąd go znałam był to on. Chłopak z balu.
-My się chyba już widzieliśmy prawda?-chłopak zwrócił się do mnie.
-T..tak-odparłam zakłopotana.Neli widząc moje zakłopotanie poprosiła, abyśmy poszli już do klasy, aby się nie spóźnić. Louis nachylił się i szepnął:
-Nigdy nie zapomnę tego co się stało na balu-przeszedł mnie dreszcz.

**********************************************
Przepraszam, że tak długo. Proszę o komentarze. Do następnego..

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 6

*Oczami Nialla*
Pomału wstałem z podłogi. Nie wiedziałem, że ta dziewczyna jest taką buntowniczką. To lubię nie wiem jeszcze jak, ale ona będzie moja. Ruszyłem w stronę sali biologicznej gdzie miałem lekcję. Nie mogłem się na niczym skupić ciągle myślałem o buntowniczce. Muszę się do niej zbliżyć i to jak najszybciej. Gdy zadzwonił dzwonek szybko wziąłem swoje rzeczy i zacząłem rozglądać się za brunetką. Ujrzałem ją, stała przy swojej szafce i wkładała książki. Postanowiłem spróbować jeszcze raz. Podszedłem do niej powoli.
-No cześć.
-Boże czego chcesz?-Spytała zamykając szafkę.
-Pomyślałem, że powinniśmy zacząć jeszcze raz, a najlepiej przy kawie.
-Idioto posłuchaj nie zadaje się z takimi jak ty, więc lepiej zejdź mi z drogi. Chyba nie chcesz skończyć jak ostatnio?-Zapytała uśmiechając się słodko.
-Nie chcę, ale nie możesz mi dać drugiej szansy?-spytałem robiąc maślane oczka.
-Hahaha chyba śnisz Niall.
-Dlaczego?
-Bo jesteś bezczelnym, niewychowanym idiotą. 
-I to jest ten twój powód?
-Tak, a teraz sorry, ale muszę iść-Dziewczyna już mnie wymijała, ale złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem  ją do siebie. 
-Czemu nie chcesz mnie posłuchać?
-B...bo tak.-Neli wyrwała się z mojego uścisku i pobiegła do Addi i Liama. 
*Oczami Louisa*
Wchodzę w ciemne mury szkoły. Poprawiłem rękaw od bluzy, chowając swoje nowe cięcia. Zacząłem szukać swojej paczki. Znalazłem tylko Addi, Liama, a z nimi stała jeszcze jedna dziewczyna. Myślałem, że to Ali. Podszedłem po cichu.
-Cześć Addi!
-Louis!-Wskoczyła na mnie i przytuliła.
-Addi dusisz.
-Przepraszam, tęskniłam-Dziewczyna stanęła obok Liama. Byli by świetną parą.
-Ja też.-Przywitałem się jeszcze z Li. Wtedy doszła do nas reszta: Harry, Zayn, Perri, Niall. Widząc Nialla nieznajoma dziewczyna wkurzyła się chyba.
-Znacie się?-Spytała Addi.
-Niestety nie-Odpowiedziała jej brunetka.-Jestem Neli. Neli Trever.-Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Jestem Louis Tomlinson. To jest Harry, Perri, Zayn i Niall. 
-Miło cię poznać-Powiedziała Perri.
-Mnie również.-Neli uśmiechnęła się pokazując swój aparat ortodontyczny, a ja odpowiedziałem tym samym.
-To co idziemy na lunch?-Spytał Niall.Wszyscy przytaknęli. 
-Z tobą nigdy-mruknęła Neli tak, że tylko ja to usłyszałem.
**************************
Przepraszam, że taki krótki.Do następnego :*
 Czytasz=komentujesz