Oboje byliśmy młodzi, gdy ujrzałam cię po raz pierwszy
Zamykam oczy i widzę to raz jeszcze
Stoję na balkonie owiana letnim powietrzem
Widzę światła, widzę przyjęcie, balowe suknie
Widzę, jak przedzierasz się przez tłum
I mówisz cześć
Trochę już wiedziałam
Że byłeś Romeem, rzucałeś kamykami
A mój tata powiedział: "Trzymaj się z dala od Julii"
I płakałam na schodach
Błagając cię: "Proszę, nie odchodź"
I powiedziałam:
Romeo, zabierz mnie gdzieś, gdzie będziemy sami
Będę czekać, pozostało nam jedynie uciec
Będziesz księciem, a ja księżniczką
To historia miłosna, kochanie, po prostu powiedz "tak"
Więc wymykam się do ogrodu, by cię zobaczyć
Jesteśmy cicho, bo bylibyśmy martwi, gdyby się dowiedzieli
Więc zamknij oczy i opuść to miasto na chwilę
Bo byłeś Romeem, a ja szkarłatną literą
A mój tata powiedział: "Trzymaj się z dala od Julii"
Ale ty byłeś dla mnie wszystkim
Błagałam cię: "Proszę, nie odchodź"
eh te słowa świdrowały mi łeb. Tak bardzo bym do kogoś chciała rzec ale nie mam komu. Stoje jak zwylke na tym balkonie. Czy kiedykolwiek bedę ta Julią? tąna maksa zadurzonej w Romeo. Eh sama nie wiem. Jak zykle kolejny bal rodzice szykuja. Nie chce tam iść. Musze krążyc w śród czubków. Jedynie Addiena z Liamem dotrzymuja mi towarzystwa. Eh cóz. 4 nad ranem. musze szykowac sie do tego wszystkiego.
Ogromnie przepraszam ze tekst jest na białym tle ale nie miałam wyjśc jak inaczej to zrobic. Bardzo przepraszma. mam nadzieje ze wam sie spodoba. Czytasz = komentujesz
eh te słowa świdrowały mi łeb. Tak bardzo bym do kogoś chciała rzec ale nie mam komu. Stoje jak zwylke na tym balkonie. Czy kiedykolwiek bedę ta Julią? tąna maksa zadurzonej w Romeo. Eh sama nie wiem. Jak zykle kolejny bal rodzice szykuja. Nie chce tam iść. Musze krążyc w śród czubków. Jedynie Addiena z Liamem dotrzymuja mi towarzystwa. Eh cóz. 4 nad ranem. musze szykowac sie do tego wszystkiego.
Ogromnie przepraszam ze tekst jest na białym tle ale nie miałam wyjśc jak inaczej to zrobic. Bardzo przepraszma. mam nadzieje ze wam sie spodoba. Czytasz = komentujesz